Oczami Japończyka

Odbudowa Japonii - gospodarka w deflacji.

wtorek, 25 września 2012

Aby wyjść z pułapki deflacji potrzebne są inwestycje. Ale czy gospodarstwa domowe, których „żywiciele” są bezrobotni lub zagrożeni bezrobociem mogą inwestować? Czy tacy ludzie nagle zaczną kupować?  Skąd fabryki, które mają problemy z uzyskaniem należności za swoje produkty mogą nagle znaleźć pieniądze na rozbudowę?

zaciskanie pasa

Jak myślicie, kto w takiej sytuacji jest w stanie wygenerować tak potrzebny impuls inwestycyjny?

Z inicjatywą inwestycyjną musi pierwszy wystąpić rząd japoński. Bo to tylko rząd razem z Japońskim Bankiem Centralnym posiada odpowiednie narzędzia.

Rząd powinien wprowadzić pakiet stymulujący, a Bank Centralny równocześnie  powinien zwiększyć podaż  pieniądza (dodruk pieniądza).

kryzys

Wielką szansą byłaby odbudowa regionu Tohoku, gdyby realizowano ją jako inwestycję publiczną – z budżetu obligacji skarbu państwa. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to oczywiste. Odbudowa Tohoku mogłaby być impulsem naprawczym dla całej japońskiej gospodarki!

kryzys

Ale nie! Rząd japoński nie wyemituje dodatkowych obligacji na ten cel, bo uważa, że zadłużenie wewnętrzne jest już zbyt wielkie. Stąd po ponad roku od katastrofy brak jest zarówno efektów odbudowy, jak i nawet samych planów jak jej dokonać.

Czy rząd japoński faktycznie ma rację – bojąc się wyemitowania nowej serii obligacji i dodruku pieniądza? Według mnie popełnia błąd krytyczny!

Ale to Wam pozostawiam ocenę sytuacji. Bycie świadomym człowiekiem zobowiązuje do poznania różnych argumentów i wypracowania własnego punktu widzenia. Moim celem jest po prostu przedstawienie Wam innej, niż ta lansowana publicznie, analizy sytuacji.

kryzys

poniedziałek, 24 września 2012

Zawsze przy rozważaniu emisji nowych obligacji podnoszona jest kwestia inflacji. Bowiem pojawienie się na rynku nowych pieniędzy ma z jednej strony swoje plusy – pozwala na bieżącą spłatę zobowiązań, ale z drugiej strony napędza inflację.
Umiarkowany poziom inflacji jest korzystnym czynnikiem, ale hiperinflacja – to już katastrofa .

Czy Japonii grozi hiperinflacja?

Otóż przypomnijmy sobie  jak obecnie wygląda sytuacja gospodarcza Japonii.

Japońska gospodarka przez blisko dwie dekady boryka się z deflacją. Deflacja – czyli spadek cen, upraszczając jest to sytuacja, gdy wartości pieniądza stale wzrasta.

deflacja w Japonii

Przyczyną jest to, że podaż wewnętrzna przerasta popyt wewnętrzny. Produkty są wytwarzane ale nie ma chętnych na ich kupno, więc następuje redukcja ceny. Dwa miesiące temu wróciłem z Japonii i proszę sobie wyobrazić – obiad w restauracji kosztował tyle, co w czasach, których prawdopodobnie większość z Was nie pamięta. ;) Mam wrażenie, ze teraz w Polsce jest drożej niż w Japonii!

Można pomyśleć, że jeżeli w sklepach jest coraz taniej, to dobrze. Czy na pewno?

W rezultacie spadku cen, zyski przedsiębiorców kurczą się. W obawie przed bankructwem, zakłady zmniejszają produkcję, zwalniają pracowników, czyli bezrobocie rośnie.

Japonia gospodarka

Zyski znowu maleją, za tym idą kolejne zwolnienia. 
I tak dalej.

Przypomina to spiralę śmierci – śmierci gospodarki. 
Japońska gospodarka znajduje się w takiej pułapce.  Czy jest szansa na
ozdrowienie?

Japonia

niedziela, 23 września 2012

Pisałem o kulturze, pisałem o uczuciach, o tym co jest sercem Japonii i o tym, że Tohoku – region o wyjątkowych zwyczajach może już bezpowrotnie zniknął. Teraz kilka słów o ekonomii. Przecież japońska gospodarka jest jedną z największych na świecie, dlatego nie sposób pominąć tego tematu. Tym bardziej, że ja sam jestem w nim specjalistą.

Pamiętajcie, nad czym, w pierwszej kolejności po katastrofie, debatował rząd?

rząd Japonii

Najważniejszy był problem, jak zabudżetować środki na odbudowę. Rząd bardzo długo zwlekał z zatwierdzeniem tego budżetu. Z czym miał kłopot? Aby to zrozumieć - trzeba spojrzeć na główne problemy ekonomiczne w moim kraju.

Proszę wyobraźcie sobie teraz sytuację kraju, którego rząd nagle odkrywa, że brakuje mu pieniędzy na potrzebne wydatki. Co wtedy robi? Najprościej – pożycza je, czyli drukuje obligacje. Jest to rodzaj kredytu, który później spłaca.

Japonia do tej pory wypuściła obligacje skarbowe na kwotę dziesięciu bilionów jenów.
Czy to duża kwota? Olbrzymia! Wartość tych obligacji skarbowych dwukrotnie przerasta produkt krajowy brutto Japonii.

Japonia

I to jest główny powód, dlaczego rząd nie chce dalszej emisji obligacji.
Populistyczne media w Japonii straszą porównaniem z Grecją.

Czy mają rację? Jak myślicie, czy dług publiczny Grecji od Japonii czymś się różni?

Tak, i jest to różnica zasadnicza. Otóż japońskie obligacje są emitowane w jenach i 95% tych obligacji jest w rękach japońskich banków. Które z kolei nabyły obligacje za  oszczędności samych Japończyków.  Czyli Japonia jest zadłużona u swoich obywateli. Dlatego Japoński dług publiczny może być regulowany i  kontrolowany  w układzie wewnątrzkrajowym.

A w Grecji? Greckie obligacje zostały wykupione przez zagraniczne banki (głównie niemieckie).  A więc dług publiczny Grecji został zaciągnięty  za granicą.
Dlatego Grecja ma obowiązek spłacać swoje długi w układzie międzynarodowym.

Jaka z tego wynika różnica?

Gdyby Grecja postanowiła wyemitować kolejne obligacje – czy znalazłby się chętny do ich wykupienia? Znowu Niemcy? Absolutnie nie, banki greckie również. Gdy okazało się, że Grecja nie ma zdolności spłaty swojego zadłużenia i grozi jej bankructwo, rząd tego kraju musiał przyjąć warunki Unii Europejskiej, czyli w praktyce najsilniejszych jej państw.

Grecja protesty

Czy podobny scenariusz może grozić Japonii? Nie – wewnętrzne zasoby finansowe Japonii są ogromne, a Japoński Bank Centralny ma prawo emisji pieniądza.  A więc może wyemitować kolejne obligacje.