Oczami Japończyka

Odbudowa Japonii - kryzys państwowości.

poniedziałek, 15 października 2012

Bardzo specyficzna, amerykańska konstytucja obowiązująca w Japonii, niekiedy okazuje się być pomocną wymówką. Choćby po wybuchu wojny w Korei, kiedy konstytucyjny zapis wyrzekający się wojny pozwolił uniknąć Japonii udziału w tej wojnie.

Ale to właśnie ten zapis doprowadził do zaniku poczucia państwowości wśród Japończyków! 

Zadam teraz Wam pytanie: Kto powinien w razie potrzeby zająć się obroną Polski? Niemcy? Rosja? Może Francja? Kto jest odpowiedzialny za obronę granic Polski? Może Chińczycy?

obrona Polski

Myślę, że to pytanie wydało się Wam całkowicie bezsensowne. Przecież to oczywiste, że Polski będą bronić Polacy! Nikt inny!

obrona Polski

A tymczasem w Japonii… został powszechnie ugruntowany pogląd, że obroną państwa japońskiego powinni zająć się nie Japończycy, ale że należy tę sprawę powierzyć Ameryce.  Wpadliśmy w stan wyuczonej bezradności, stan narzuconej wiary, że od nieszczęścia uratuje nas Ameryka.

armia amerykańska

W tym celu zresztą, zawiązany został pakt militarny z Ameryką. W nim Japończycy zrzekli się odpowiedzialności za bezpieczeństwo własnego państwa!

Dlatego według japońskiej konstytucji, Japonia nie może posiadać ani wojska, ani broni. Nie może brać udziału w konfliktach rozgrywających się w innych krajach.

Po prostu wyrzekła się prawa do wojny.

Japonia miała troszczyć się odtąd już tylko o rozwój gospodarczy. Uważam, że tego typu postawa, w której liczy się tylko zarabianie pieniędzy, jest równoznaczna z całkowitą utratą honoru. No cóż, Japończycy wzbogacili się. To im wystarcza.

Czy to faktycznie wystarcza?

obrońcy Japonii

czwartek, 11 października 2012

Wcześniej pisałem, że na terenach dotkniętych klęską nie ma możliwości wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Dlaczego?
Bo od czasu zakończenia Drugiej Wojny Światowej, rząd japoński planowo nie przewiduje możliwości zaistnienia takiego stanu. Proszę sobie wyobrazić, że rząd nie może wprowadzić stanu wyjątkowego, bo zabrania mu tego… konstytucja.

konstytucja Japonii

Uważam, że to właśnie ta konstytucja przyczyniła się do rozkładu poczucia państwowości Japończyków!

Co to za konstytucja, która niszczy kraj w którym obowiązuje!?

Kto jest autorem obecnej konstytucji w Japonii?

Otóż konstytucja ta została napisana po angielsku przez Amerykanina.

konstytucja Japonii

Po prostu, po przegranej wojnie Japonia przyjęła konstytucje narzuconą przez USA. Tak naprawdę, jest to dokument zabezpieczający wpływy amerykańskie w Japonii. 

Japonia, po kapitulacji, była pod okupacją amerykańską i wtedy nie miała wyjścia. Niemniej nawet po odzyskaniu niepodległości, w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym drugim roku, konstytucja ta do tej pory, nie została zmieniona ani na jotę!

konstytucja

A na przykład w Polsce, jak pamiętam, jednym z pierwszych zadań parlamentu po uwolnieniu się od dominacji, wtedy jeszcze Związku Radzieckiego, było napisanie nowej konstytucji. Bo to jest nadrzędny dokument w Państwie!

A w Japonii, co za ironia, do tej pory mamy do czynienia z konstytucją, będącą owocem przemyśleń Amerykanów nad naszym państwem…

Obama

poniedziałek, 08 października 2012

 W Japonii stało się popularne stwierdzenie, że jeżeli wystarcza nam prądu ze źródeł konwencjonalnych, to powinniśmy zlikwidować wszystkie elektrownie atomowe. Na podstawie założenia, że „energia atomowa jest niebezpieczna”,  powstał ruch postulujący całkowitą likwidację tego źródła energii.

energia jądrowa

Obecnie już wszystkie elektrownie atomowe w Japonii wstrzymały funkcjonowanie. W zamian energia czerpana jest elektrowni cieplnych. Wytwarzanie energii cieplnych zużywa duże ilości ropy. Dlatego wzrasta strategiczne znaczenie importu ropy z Bliskiego Wschodu.

Oznacza to również, że ceny ropy na światowym rynku, kurs walut, a także niepokoje w regionie Bliskiego Wschodu, będą mieć duży wpływ na życie przeciętnego Japończyka. Polska wie coś na ten temat...

ceny ropy w Europie

Ponadto teoretycznie gdyby doszło do wojny , to dostawy ropy mogą zostać całkowicie wstrzymane. Sama blokada  cieśniny Ormuz przez Iran sprawi, że 90% ropy nie dotrze do Japonii.

Co wtedy? Gdyby tak się stało to wielkie przedsiębiorstwa, gospodarstwa domowe będą pozostawione bez energii.

alternatywne źródła energii

Po prostu, Japonia jako kraj będzie rozłożona na czynniki pierwsze.

Broniąc się przed totalnym upadkiem może będzie zmuszona  kupować z Rosji gaz ziemny. Polska oraz kraje wschodniej  Europy już mają doświadczenie, że Rosja jest mistrzem w politycznym wykorzystywaniu kwestii energetycznych.

Jeżeli tak się stanie to między innymi negocjacje wokół odzyskania przez Japonię wysp Kurylskich na pewno nie będą szły we właściwym kierunku.

Przecież jeżeli Rosji umożliwi się zyskanie argumentu  w postaci: „ jeżeli nie postąpicie tak jak chcemy, to nie sprzedamy wam ropy”, to z niego skorzysta . Wtedy, albo będziemy tańczyć jak nam zagrają, albo przestaniemy być funkcjonującym państwem.

Czy przekonałem Was, że biorąc pod uwagę bezpieczeństwo energetyczne i suwerenność Japonii, nie powinno się likwidować energii atomowej?

energia atomowa

A co jest lepsze dla Polski?
bezpieczeństwo energetyczne Polski

piątek, 05 października 2012

A teraz wracamy do kataklizmu z 11 marca i awarii elektrowni Fukushima.

Fukushima

To, co dzieje się wokół tego kryzysu jest  najlepszym przykładem procesu odpaństwowienia Japonii.

Osobom zaangażowanym w ruch „likwidacji energii atomowej” wcale nie zależy na odbudowie Tohoku. Zależy im tylko na likwidacji elektrowni atomowej w swoim mieście. Chcą odsunąć od siebie potencjalne zagrożenie. W zasadzie chodzi tylko i wyłącznie o swoje życie i o życie bliskich.

anty-energia atomowa

I nie ma w tym nic złego, ale właśnie to strategia energetyczna jest  kwestią zasadniczą dla zapewnienia bezpieczeństwa państwa, a więc również mojego i moich bliskich.

Japonia nie ma bogactw naturalnych zdolnych zapewnić jej samowystarczalność energetyczną. Uzależnienie się o zagranicznych dostawców surowców naturalnych może doprowadzić do zagrożenia suwerenności państwa. Chyba Polsce dobrze znany jest ten problem…

Putin

Teraz stawiam tezę, że społeczeństwo japońskie uległo odpaństwowieniu, gdyż nie wie i nie rozumie co jest jego strategicznym interesem narodowym.

sobota, 22 września 2012

Japonia nie odbudowuje zniszczonych regionów.

Czy Tohoku nie leży w Japonii? Czyżby ofiary nie były Japończykami? Zarówno zwykłym ludziom, jak i rządowi brak zainteresowania i inicjatywy.

Reasumując, to smutne, ale fakty są takie:

  1. Przy dotychczasowym tempie prac  samo usuwanie gruzu zajmie 20 lat, nikt nie chce pomóc, a to świadczy o słabnącym poczuciu państwowości u moich rodaków.
  2. Po katastrofie bardzo rozwinął się ruch na rzecz likwidacji energii atomowej, jego krótkowzroczne postulaty stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
  3. Po upływie roku teren po katastrofie nie jest odbudowany, bo rząd nie posiada spójnej wizji Państwa i nie stworzył strategii odbudowy regionu –  a dlaczego tak jest – to wyjaśnię później.

Japonia

 

piątek, 21 września 2012

Co w życiu publicznym Japonii może być ważniejsze od odbudowy regionu?  

Otóż - od odbudowy regionu ważniejsze jest likwidowanie elektrowni atomowych.

Japonia protesty

To nieprawdopodobne, ale prawdziwe - tzw. działania obywatelskie po katastrofie, przede wszystkim koncentrowały się na kwestii zamknięcia elektrowni atomowych. Wręcz cyklicznie odbywały się demonstracje przeciw energii atomowej. Japoński rząd liczy się z głosem społeczeństwa, dlatego już 5 maja wyłączono wszystkie elektrownie atomowe.

Japonia protesty

A czy ktoś kiedyś zorganizował demonstrację za przyspieszeniem odbudowy regionu Tohoku? Chociaż jedną? Kizuna!

A przecież każdy Japończyk dumny jest z tego, że odczuwa furusato. Tohoku to nasze dziedzictwo i dlatego to nam przede wszystkim powinno zależeć na przyspieszeniu odbudowy. To my powinniśmy o nią walczyć.

origami zycie

Nie ma solidarności z mieszkańcami Tohoku. Postawa Japończyków mówi sama za siebie - problem zniszczeń regionu Tōhoku dotyczy tylko jego mieszkańców.

Ten tok myślenia łatwo prześledzić – przecież elektrownie atomowe rozlokowane są w wielu miejscach w Japonii. A więc potencjalne zagrożenie awarią jest sprawą mogącą dotknąć każdego. Dlatego u mieszkańców Japonii budzi większe zainteresowanie.

A zniszczone życie i kultura mieszkańców Tōhoku to problem jednego regionu.

Japonia

To smutne, ale moich współobywateli stać na zaangażowanie tylko wtedy, kiedy sprawa dotyczy ich bezpośrednio. 

czwartek, 20 września 2012

To jest wyścig z czasem! Tohoku to region o wyjątkowej kulturze, zwyczajach, które przetrwały tysiąc lat!

Japonia - zwyczaje

A tymczasem rząd japoński przez całe 10 miesięcy zajmował się debatą wokół budżetu na odbudowę.

Czy zniszczone życie lokalnych wspólnot da się wycenić w pieniądzach?

Japonia pieniądze

Upływ czasu i bezczynność sprawiły, że kulturze regionu zostały wyrządzone nieodwracalne szkody. Po latach już nie odbuduje się lokalnej społeczności. Co wtedy powstanie? Małe Tokio! A to, co było wyjątkowe w kulturze mojego kraju – zniknie... Ale Japończycy tego nie dostrzegają. Dlatego bez wahania  odmawiają pomocy przy gruzie.    

Czy tak wygląda „Kizuna”? Czy istotnie Japończycy zachowali poczucie więzi narodowej z mieszkańcami rejonów dotkniętych trzęsieniem ziemi? Czy jesteśmy narodem japońskim? Czy coś takiego jak naród japoński jeszcze istnieje?

Japonia

środa, 19 września 2012

Jest jeszcze jeden bolesny problem, wynikający z opóźniania się odbudowy.

Istnieją wartości, których nie da się już przywrócić do życia. Mówię o lokalnych wspólnotach: to więź ludzi żyjących na tej samej ziemi wytworzona przez pokolenia. To kultura wypracowana poprzez wspólne dzielenie życia, jego radości i trosk. Tak powstała kultura Japonii. Jej symbolem zawsze był rejon Tohoku.

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie ziemię pól ryżowych i rybaków wypływających codziennie na połów. To jest prawdziwe serce Japonii! To jest moja ojczyzna!

rybak Tohoku

Widoki, kolory i smaki życia lokalnego zawsze wywołują we mnie wzruszenie – mamy nawet specjalne określenie na to uczucie.

To jest „furosato”, czyli zakorzenienie w  małych ojczyznach.

furosato

Po 11 marca mała ojczyzna Tohoku, jego kultura, społeczność  znaleźli się w martwym punkcie. O ile odbudowa regionu szybko nie ruszy, ocalenie więzi międzyludzkich, wspólnotowych może być bardzo trudne. Może już jest to niemożliwe, bo przecież mieszkańcy całych miast, całe społeczności zostały zmuszone do opuszczenia swojego miejsca na ziemi.

Czy drzewo wyrwane z korzeniami znowu wyda owoce?

Tym bardziej, że rząd nie daje tym ludziom żadnej wizji odbudowy. Żadnej nadziei na przyszłość. Ludzie są pozostawienie sami sobie, muszą całkowicie zmienić swoje życie, porzucić swoje zwyczaje. Tak właśnie ulega zniszczeniu wspólnota lokalna, ta mała ojczyzna, która do tej pory była duszą Japonii. To było nasze serce, nasza kultura, tradycja.

Nad dorobkiem kulturalnym regionu Tohoku stanął znak zapytania.

Tohoku

piątek, 14 września 2012

Po klęsce żywiołowej najistotniejsza jest szybka odbudowa zniszczonego regionu.

A tymczasem w Japonii, po roku, nie widać żadnych śladów odbudowy... Brak nie tylko śladów odbudowy, ale nie ma nawet planów, strategii jak tego dokonać. Nieprawdopodobne! Zatrważające!

Japonia

Czy naprawdę dla rządu japońskiego odbudowa regionów dotkniętych trzęsieniem ziemi jest priorytetem? Wygląda na to, że nie! W takim razie, co jest najważniejsze?

Wyobraźcie sobie, że w parlamencie na pierwsze miejsce wysunęły się debaty na temat podwyższenia stawki  podatku konsumpcyjnego oraz przystąpienia Japonii  do paktu o wolnym handlu TPP. No cóż, wobec takiego nawału zadań, miejsca na sprawy poświęcone odbudowie Tohoku  jest niewiele!

Nikt już, ani zwykli Japończycy, ani nawet instytucje państwowe,  nie interesuje się problemami regionu dotkniętego katastrofą.

Ofiary – to są Obcy, jakby z innej planety.

Japonia

Mieszkańcy Wschodniej  Japonii czują się porzuceni  przez rząd i swoich rodaków. Bo i tak jest w rzeczywistości. Odgruzowywanie nie postępuje. Nie ma śladów odbudowy w Japonii.

A na terenach dotkniętych katastrofą... no cóż znacznie zwiększyła się liczba samobójstw.

samobójstwo

Ci, co przeżyli dziewięciostopniowe trzęsienie ziemi i zdołali uciec przed trzydziestometrowym tsunami nie mają już siły dalej żyć!



czwartek, 13 września 2012

Brak wrażliwości na los zniszczonego regionu dotyczy zarówno zwykłych Japończyków, jak i instytucji państwowych.

Proszę, spróbujcie wczuć się w sytuację kraju, który nawiedziła niewiarygodna klęska naturalna. Co jest teraz naszym głównym zmartwieniem? Nad czym teraz trzeba pracować?

A rząd japoński? Po tragedii rząd japoński martwił się głównie o… pieniądze, o źródła finansowania odbudowy. Myślał tylko nad tym, w jaki sposób zabudżetować  koszty związane z tragedią.

Japonia

Gdyby po wypadku kogoś najbliższego z rodziny, najpierw zaczęlibyśmy się zastanawiać, ile będzie kosztować leczenie. I najpierw liczyli cenę lekarstw, wizyty lekarskiej, cenę pobytu w szpitalu, rehabilitacji. Później upewnili się, czy w portmonetce poszkodowany ma tyle pieniędzy. Jeżeli nie, to sprawdzili jakie ma oszczędności. A jeżeli i tego byłoby za mało, to jeszcze sprzedali jego samochód.  Wreszcie udało się nam! Mamy pieniądze! Teraz dzwonimy po pogotowie.

Karetka przyjechała... ale pacjent już nie żyje...

Podobnie po katastrofie z 11 marca. Tak wielu Japończyków zginęło... Tak wielu straciło dorobek życia... Brakowało miejsca do spania, brakowało jedzenia. Co robić? Co robić Panie Premierze!?!

Premier Japonii

Na pierwszym miejscu powinno nieść się pomoc ludziom w potrzebie! Panie Premierze, kalkulowanie  kosztów może poczekać!

Szczególnie dotyczy to rządu, bo to rząd administruje państwem. A jeśli zabrakłoby pieniędzy wobec ogromu potrzeb, to zawsze można sięgnąć po takie środki nadzwyczajne  jak podniesienie podatków. Bo przecież wszyscy odbudujemy Japonię – Kizuna!

środa, 12 września 2012

Nikt nie chce przyjąć gruzu z Tohoku.

Na początku ja też myślałem, że odpadki faktycznie mogą być niebezpieczne. Ale pomiary poziomu radioaktywności gruzów z okolicy Fukushimy wykazały, że dawka promieniowania nie stwarza zagrożenia dla człowieka.  A więc wszystko jest bezpieczne – możecie pomóc!

Japonia odbudowa

Ale nie, te fakty wcale nie wpłynęły na zmianę decyzji lokalnych władz. Nadal odmawiają przyjęcia gruzów. Tłumaczą: „Sprzeciwiamy się ponieważ boimy się napromieniowania”.  A na argument, że w gruzach nie ma szkodliwego promieniowania - pada odpowiedź: „Nie ufamy instytucjom państwowym”. I koniec dyskusji.

Kryje się za tym po prostu niechęć do współpracy. Powodem tego jest brak poczucia solidarności z rodakami i zainteresowanie tylko i wyłącznie własnym położeniam. 

Jest mi wstyd, że japońskie instytucje państwowe przejawiają sposób myślenia według którego: Temu co teoretycznie  może wywrzeć negatywny wpływ na dzieci, na nas,  na wszelki wypadek  mówimy kategoryczne „NIE”.

Czyli póki zło nie dotyka nas bezpośrednio, to nic nas nie obchodzi. A dzieci z Fukushimy w zasadzie mogą być wystawione na promieniowanie. Tylko żeby nie zamieszkały w sąsiedztwie! Póki nie dotyczy to mnie, moich dzieci - nie jest to mój problem.

Japonia zniszczenia

Tak działają japońskie urzędy państwowe, których zadaniem jest działanie dla dobra całego społeczeństwa! Kizuna!?

Poczucie wspólnoty narodowej, więzi społecznych ustępuje miejsca postawie koncentrowania się wyłącznie na swoim otoczeniu. A bezpieczeństwo i życie mieszkańców Tohoku nie jest już tak istotne. Na tym przykładzie wyraźnie widac brak poczucia więzi narodowych i jakiejkolwiek solidarności.

Jest to tak, jakby Japończycy oglądali w telewizji relacje z Czeczeni, Syrii, z Tybetu. Tam też giną niewinni ludzie. Oczywiście, budzi to szczere współczucie, ale nie ma żadnego związku z codziennym życiem widza. I wkrótce wzruszenie zastępuje obojętność.

W taki sam sposób mieszkańcy Fukushimy stali się obojętni Japończykom. Zupełnie jakby chodziło o nieznany naród na końcu świata.

Japonia

A przecież w przypadku tej tragedii ofiarami są ci właśnie Japończycy, którzy dzielą ten sam język, kulturę, historię, tradycje. Ta tragedia wydarzyła się w Japonii. Innymi słowy – to rodacy!

A Japończycy tak łatwo zapomnieli o Tohoku...

Tohoku

wtorek, 11 września 2012

W moim narodzie nie ma już solidarności. Widać to choćby na przykładzie utylizacji gruzów z terenów dotkniętych katastrofą.

gruz Japonia

Fala tsunami zmiatała wszystko ze swojej drogi. Część zabrała do morza – fala śmieci nawet zagroziła wybrzeżom Ameryki Północnej. Ale głównie na lądzie osiadło to, co zostało po  domach, szkołach, wszystkim, czego do życia potrzebują zwykli ludzie, tacy jak my.

To niewiarygodna ilość śmieci! Usunięcie tak dużej ilości gruzu przerasta możliwości władz regionu Tōhoku. Jest to całkiem oczywiste. Tego  fizycznie nie da się zutylizować tylko na samej przestrzeni prefektury Tohoku!

gruz Japonia

 A więc „Kizuna” – samorządy z innych regionów pomóżcie nam przy usuwaniu gruzu. Bo przecież, aby dom odbudować, trzeba dla niego najpierw zrobić miejsce.

I co się stało? Minął już ponad rok od trzęsienia ziemi.  Z dwóch tysięcy ton gruzu usunięto zaledwie 6%. W takim tempie, odbudowę będzie można zacząć już za dwadzieścia lat! Co nam to mówi?

Dlaczego tak się dzieje?

Otóż władze samorządowe innych rejonów odmawiają przyjęcia gruzu  na swój teren. Boją się, że może pochodzić z Fukushimy. Po prostu pod zarzutem radioaktywności władze lokalne innych prefektur odmawiają współpracy. Co więcej niechęć i odmowa przyjęcia gruzu dotyczy również gruzu pochodzącego z Miyagi i Iwate. A te tereny nie mają związku z kryzysem w elektrowni atomowej w Fukushimie. Mimo to nikt nie chce pomóc w utylizacji tamtejszych gruzów.

Tak w Japonii realizuje się hasło Kizuna!

Japonia trzęsienie ziemi

poniedziałek, 10 września 2012

Czy wiecie, co oznacza ten znak?

kizuna

Należy go czytać „Kizuna”.

Ten znak zrobił zawrotną karierę. Jako pojęcie mieści w sobie wiele znaczeń: więź, solidarność, chęć niesienia wzajemnej pomocy.

Często słyszałem szumne deklaracje w rodzaju: „Kizuna! To potrzeba serca wspomóc rodaków w nieszczęściu”,  „Kizuna! Chcemy wspólnie ratować społeczności dotknięte tą katastrofą”.

Początki były fantastyczne. Wszyscy – od prostych ludzi zaczynając, na wielkich korporacjach kończąc, deklarowali solidarność i wolę pomocy.
Optymistycznie wierzyliśmy, że damy radę!

I gdzie, my Japończycy jesteśmy po ponad roku? Jak myślicie?
 

– Otóż jesteśmy na samym początku drogi!

Ile zrobiliśmy? – Prawie nic!

Jak to możliwe? Przecież wszyscy deklarowaliśmy, że razem odbudujemy Japonię. Razem! Kizuna! Życie pokazało, że jak przychodzi do konkretów, to zachowujemy się całkiem odwrotnie.

To dla mnie wręcz szokujące, ale w miarę upływu czasu mogłem zaobserwować, alarmujący zanik więzi społecznych w moim narodzie.

obojętnośc

sobota, 08 września 2012

Przyroda nas nie rozpieszcza. Wiemy, że Japonia jest krajem trzęsień ziemi. Zdarzają się one praktycznie codziennie, kto tam mieszka – już tych pomniejszych nie zauważa.

To nie wszystko – mieszkamy na ziemi regularnie nawiedzanej przez powodzie i tajfuny, śnieżyce i upały, mamy nawet porę deszczową. To wszystko w jednym kraju! Tak, dlatego jesteśmy narodem oswojonym z grozą przyrody.

Ale byliśmy zbyt pewni siebie. Sądziliśmy, że nasza zaradność uchroni nas od klęski.

Przecież, czy fala może zagrozić miastu, które ma w swoim systemie ochrony przed tsunami, mury o wysokości  ponad dziesięciu metrów?

Czy fala może zmyć górską wieś, leżącą kilka kilometrów od morza?

Przecież nasze elektrownie atomowe mają po kilka zapasowych systemów chłodzenia!  

Nikt nie przewidział, że może zabraknąć zasilania do tych systemów, a fala może być ponad trzykrotnie wyższa i pędzić korytem górskiej rzeki.

Tym razem – to przyroda nas pokonała!  

 6

To wydarzenie - tragiczne i ekstremalne, będzie podstawą dla mojej wielowymiarowej refleksji nad Japonią.

Okazując mój głęboki, szczery szacunek wobec cierpienia ofiar, chcę teraz krytycznie spojrzec na łańcuch wydarzeń jaki nastąpił po 11 marca. Chcę, aby ta wielka ludzka tragedia nabrała nowego sensu. Chcę ten sens odkryć!

wtorek, 04 września 2012

Flaga

Na dzień dobry – dziękuję Ci za otwarcie tego bloga.
Podziwiam Twoją odwagę i desperację! Zrobię wszystko, abyś tej decyzji nie żałował.

Oj pożałujesz, pożałujesz…

Dla mnie osobiście jest to ważna okazja, że mogę podzielić się własnymi przemyśleniami o społeczeństwie japońskim, o moich rodakach, wśród których mam też bliskich: rodzinę, przyjaciół i kolegów.

Jak sądzisz, co można powiedzieć o nas, o narodzie japońskim na podstawie tego jak zachowywaliśmy się po katastrofie 11 marca?

Czy jesteśmy narodem solidarnym?

Czy chętnie udzielamy sobie nawzajem pomocy?

Czy potrafimy sprawnie naprawić zniszczenia?

No i jak Ty odpowiesz?

Moja odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi NIE!

Mój blog będący głębszym spojrzeniem od wewnątrz, analizą jaką może zrobić tylko Japończyk znający od podszewki niuanse naszej kultury, obyczajów – jestem pewien, że Cię o tym przekona.

Moja teza brzmi: trzęsienie ziemi obnażyło rozkład poczucia jednosci narodowej Japończyków!

Ale cofamy się do początku...

Do piątku 11 marca ubiegłego roku. W środku dnia, kiedy wszyscy biegają zajęci własnymi sprawami, Japonię nawiedziło trzęsienie ziemi o niewiarygodnej mocy - 9 stopni w skali Richtera.

Takie trzęsienie ziemi  zdarza się raz na tysiąc lat.

Jakby tego było mało, w wyniku trzęsienia powstała monstrualna fala tsunami,

Jej wysokość przekroczyła wszelkie przewidywania. Maksymalnie sięgała prawie czterdziestu metrów. To prawdopodobnie wyżej niż ten budynek, w którym teraz jesteś.

Chyba, że siedzisz w biurowcu.

 To wyżej niż dach Twojego domu.

Pod warunkiem, że nie jest to wieżowiec.

Taka fala zdarza się raz na tysiąc lat.

Fala

Woda zmiatała wszystko co napotykała na swojej drodze na przestrzeni nawet dwudziestu kilometrów.

Zginęło ponad dwadzieścia  tysięcy moich rodaków, a o ponad 5000 osób przepadło bez śladu.

A jakby tego jeszcze było mało,  w wyniku katastrofy naturalnej doszło do uszkodzenia elektrowni  w Fukushimie. Do opuszczenia swoich domów zmuszono całe miasta.

Taka katastrofa jeszcze się nigdy nie zdarzyła.

Minął już ponad rok od tamtych wydarzeń, a we mnie wspomnienia nadal wywołują wielkie wzruszenie.

Tak ogromna skala trzęsienia ziemi zaskoczyła moją ojczyznę i cały świat. To było ponad ludzkie wyobrażenie!

Przerażające obrazy zniszczonej Japonii, tragedii zwykłych ludzi, budziły naturalną chęć pomocy. W pierwszych dniach po katastrofie spontanicznie powstawały różne inicjatywy pomocowe.   

Również ja starałem się pomóc, chociaż z daleka. Kilka razy dziennie śledziłem w internecie wiadomości z Japonii. Patrzyłem i płakałem!

Japonia - spłakane mocarstwo
 
Byłem po prostu porażony ogromem zniszczeń. 

Powiem szczerze – widzieć taką tragedię w swoim kraju – moich uczuć nie da się opisać. Przerażony, zszokowany, smutny – te słowa niewiele znaczą w porównaniu z tym co faktycznie czułem.

Kiedy oglądałem zdjęcia zniszczeń – miałem wrażenie „deja vu”. Już kiedyś Japonia tak wyglądała – wstrząsnęło mną, kiedy zdałem sobie sprawę, że to przypominało widok powojennej Japonii. Tak
wyglądała Hiroshima, tak zdewastowane było Nagasaki...

Japonia Japonia

Tym razem, to natura zgotowała nam ten los...